Skip to content

Jak powinno być przeprowadzone szczepienie: siedem opowieści mam z życia wziętych, czyli praktyka a prawo

Opublikowano w Dziecko, oraz Szczepienia

„Pani Mecenas, czy mogę wysłać mojego 2-letniego syna na szczepienie z babcią?”


Jeśli przeczytasz ten post od początku do końca, poznasz odpowiedź na to pytanie. Dowiesz się też o wiele więcej: jak według przepisów polskiego prawa powinno wyglądać zaszczepienie dziecka, a jak przeciętnie wygląda to w życiu. Pisząc ten post nie chciałam poprzestać na podaniu suchej teorii wraz z podstawą prawną. Zebrałam więc dla Ciebie, mój Czytelniku, kilka opowieści mam z całej Polski, które zdecydowały się podzielić ze mną swoimi doświadczeniami 🙂 Od razu też zaznaczam, że post ten nie ma na celu w żadnej mierze okazania poparcia dla ruchu antyszczepionkowego bądź szczepionkowego. Ja jedynie skupiam się tutaj na przedstawieniu rzetelnej informacji prawnej oraz przytoczeniu kilku historii dla porównania teorii z praktyką. Moim celem jest tylko albo aż uświadomienie rodziców, jak powinno wyglądać szczepienie w przychodni. To jest pierwszy post z tematyki szczepień: mam zamiar jeszcze pisać na ten temat – materiału nie brakuje 😉

Oddaję głos mamom

Historie te nie były przeze mnie cenzurowane. Za zgodą autorek jedynie zredagowałam je tak, żeby zachować anonimowość opowiadających i dostosować do formatu ogólnodostępnego bloga. 

Justyna, Rybnik: Odnośnie szczepień w naszej przychodni. Pediatra zaleca, aby zgłosić się z dzieckiem nie wcześniej niż w ósmym tygodniu życia (czyli dwa tygodnie później niż zazwyczaj) i nie później niż po ukończeniu 3 miesięcy aczkolwiek jeśli rodzice nie chcą jeszcze szczepić, nie zmusza. Lekarz przedstawia swoje stanowisko i wskazuje, które szczepienia zalecałby w najbliższej przyszłości, a z jakimi można zaczekać. Przed szczepieniem bada dziecko ogólnie – osłuchuje i zagląda w buzię, bez badań krwi czy moczu. Szczepienie wykonuje pielęgniarka szczepionką z przychodni. Jeśli rodzice wybierają szczepienia płatne, muszą je sami dostarczyć do przychodni. Po szczepieniu proszą aby odczekać ok. pół godziny w przychodni. Nie ma osobnych poradni dla dzieci chorych i zdrowych. Dzieci są szczepione w pomieszczeniach, w których siedzą chore dzieci „w izolatce”. 

Ewa, Toruń: U nas w przychodni są osobne wejścia do poradni dzieci zdrowych i dzieci chorych, które oddziela rejestracja. Lekarz przechodzi prosto od dzieci chorych do zdrowych. Na pierwszej wizycie z dzieckiem podpisywałam jakiś papier, którego nie miałam czasu przeczytać. Przy kolejnych szczepieniach też podpisuję zgodę w karcie dziecka. Przed szczepieniem dziecko jest mierzone, ważone, osłuchane, gardło sprawdzone. Pediatra pyta, czy dziecko niedawno chorowało, czy był antybiotyk. Jak wszystko jest ok, to przechodzi się do gabinetu szczepień. W razie jak się chce przełożyć szczepienie, to jest taka jedna nawiedzona pielęgniarka od szczepień, która straszy powikłaniami, mimo że nie unikamy szczepień tylko przesuwamy w razie choroby. Pediatra też kiedyś nie była skłonna spokojnie porozmawiać o moich wątpliwościach, tylko od razu nerwowo reagowała na moje pytania o szczepienie mmr.

Paulina, województwo śląskie: Szczepienia w naszej przychodni są tylko w wyznaczonych dniach i godzinach. Przed szczepieniem dziecko jest ważone i mierzone. Lekarz osłuchuje i zagląda w gardło, następnie przeprowadza wywiad z rodzicem. Jeśli jest ok, pielęgniarka szczepi. Na pierwszej wizycie z noworodkiem omawiany jest plan szczepień, podana jest informacja o szczepieniach płatnych, wyjaśnienia, co to są szczepienia na pneumokoki, meningokoki, rotawirusy. Z pediatrą można trochę negocjować 🙂 Sam uznał, że dopóki moja córka nie zacznie chodzić, nie zaszczepi jej mmr. Sugerował, żeby zaszczepić drugą córkę w szpitalu w razie wstrząsu po białku w szczepionce. Odmówiłam, podpisałam oświadczenie, że w związku z moimi obawami i jej alergią ze szczepienia mmr rezygnuję.  Ogólną zgodę na szczepienia podpisałam jednorazowo. Po szczepieniu dostaje wpis w książeczce, kiedy, czym i naklejkę z numerem serii. 

Weronika, województwo kujawsko-pomorskie: Dzieci są szczepione w gabinecie zabiegowym, który jest jeden do wszystkiego. Jest jedno wejście do małej przychodni. W czasie szczepień w gabinecie obok przyjmowani są chorzy dorośli. Jest odstęp między przyjmowaniem dzieci chorych a zdrowych. Lekarka osłuchuje dziecko, pyta rodzica, czy jest zdrowe. Za każdym razem musiałam podpisywać w papierach, że wyrażam zgodę na szczepienie. Następnie dziecko jest zabierane do gabinetu zabiegowego i szczepione.

Barbara, Katowice: U nas jest tak, że na szczepienie umawiają do poradni dzieci zdrowych. Dzieci zdrowe przyjmowane są zaraz po chorych. Często jest poślizg, więc siłą rzeczy dzieci zdrowe i chore siedzą razem. Jeśli nie ma przed nami chorych dzieci to są chorzy dorośli, przychodnia jest mała. Często brakuje miejsc siedzących, więc kaszlące starsze panie przychodzą usiąść pod gabinet pediatryczny. Wchodzimy do gabinetu, który nie jest odkażony po chorych dzieciach. Lekarz przeprowadza wywiad, pyta czy dziecko jest zdrowe itp. Potem przechodzimy do gabinetu zabiegowego, który służy do wszystkiego: pobierania krwi, zastrzyków, także do EKG ludzi z podejrzeniem gruźlicy. Dalej jest szczepienie i mamy iść do domu. Nikt nie informuje o NOP-ie [niepożądany odczyn poszczepienny – dopisek mój]. Raz odmówiłam szczepienia, gdy przed nami w kolejce był chłopczyk z podejrzeniem ospy. Mój syn kiedyś miał NOP. Ręka mu spuchła jak balon i miał 40 stopni temperatury.

Joanna, Warszawa: U nas przed każdym szczepieniem lekarz bada dziecko i rozmawia z rodzicami i wtedy podpisuje kwalifikację do szczepienia. Jest oddzielne wejście dla dzieci zdrowych i chorych, ale to w sumie tylko korytarz oddzielony drzwiami. Nie ścigają za brak szczepień. Jak się nie zapiszesz na szczepienie to pies z kulawą nogą się do Ciebie nie odezwie. Jak moje córki się urodziły to było ciekawie. Zabrali je do inkubatora, jedna ważyła 2100, druga 1980. Po dwóch dniach dowiedziałam się, że zdążyli zaszczepić X po przekroczeniu 2 kilogramów, a na Y czekają, aż nabierze wagi. Ledwo co X przekroczyła 2000 gram i dostała dwie szczepionki. Byłam wtedy w takim stanie, że po prawie 3 miesiącach w szpitalu jedyną rzeczą, o której myślałam to powrót do domu. Dopiero po powrocie to przeanalizowałam i zastanowiłam, jakim trzeba być lekarzem, żeby z automatu szczepić wcześniaka z podejrzeniem niedotlenienia mózgu. Nie jestem przeciwnikiem szczepień, ale ta taśma mnie wkurza. Najważniejsze odbębnić i mieć spokój.

Anna, Siedlce: U nas przed każdym szczepieniem lekarz bada dziecko i rozmawia z rodzicem. Wtedy podpisuje kwalifikację do szczepienie. U mnie podbija to w książeczce zdrowia. 

Szczepienia – co mówią przepisy

Tym razem nie będę pod postem cytować wszystkich przepisów, o których teraz piszę, bo jest ich za dużo. Pod postem ↓ znajdziesz za to podstawę prawną tego wpisu. Procedura i zasady wykonywania szczepień ochronnych zostały określone w polskim prawie. Przepisy te mają głównie na celu zagwarantowanie  podawania szczepionek dzieciom zdrowym. 

Szczepienie ochronne

Czym jest szczepienie ochronne? Definicja „szczepienia ochronnego” została prawnie uregulowana. Szczepieniem ochronnym jest więc „podanie szczepionki przeciwko chorobie zakaźnej w celu sztucznego uodpornienia przeciwko tej chorobie”. Każde polskie dziecko po urodzeniu powinno otrzymać ze szpitala kartę uodpornienia oraz książeczkę szczepień. Karta uodpornienia przechowywana jest w przychodni, do której zostaje zapisane dziecko, zaś książeczkę szczepień otrzymują rodzice. 

Informacja i zgoda

Na samym początku lekarz sprawujący profilaktyczną opiekę zdrowotną (pediatra) powinien poinformować rodzica o obowiązku poddania dziecka obowiązkowym szczepieniom ochronnym, jak również o szczepieniach zalecanych. Fakt poinformowania rodzica powinien zostać odnotowany przez lekarza w karcie uodpornienia oraz w książeczce szczepień dziecka. Jakkolwiek nie wynika to wprost z przepisów dotyczących szczepień (a z interpretacji przepisów o zawodzie lekarza i o prawach pacjenta), przed planowanym konkretnym szczepieniem lekarz powinien poinformować rodzica o tym, jaka szczepionka zostanie użyta, jaki jest cel danego szczepienia, jak również jakie mogą być skutki szczepienia – przede wszystkim o możliwości wystąpienia znanych lekarzowi niepożądanych odczynów poszczepiennych – oraz skutki zaniechania szczepienia. 

Siłą rzeczy, jeżeli chodzi o szczepienie przeciwko gruźlicy oraz przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, które to szczepienia podaje się dziecku najczęściej w pierwszej dobie po urodzeniu, o obowiązku podania dziecku tych szczepionek rodzic (najczęściej matka w połogu) powinien zostać poinformowany w szpitalu. Następnie powinna zostać uzyskana zgoda rodzica na podanie tych dwóch szczepionek. 

Chociaż mamy w Polsce do czynienia z obowiązkiem szczepień ochronnych wobec dzieci, lekarz ani pomocniczy personel medyczny nie może przeprowadzić szczepienia bez zgody osoby uprawnionej, czyli w tym przypadku najczęściej bez zgody rodzica. Takie działanie byłoby działaniem nielegalnym. 

Jeśli chodzi o szczepienie dziecka powyżej 16 roku życia, lekarz powinien udzielić wyżej wskazanych informacji także temu dziecku. Co więcej, wymagane jest uzyskanie przez lekarza zgody na szczepienie także od takiego dziecka.

Lekarskie badanie kwalifikacyjne

Przed wykonaniem szczepienia dziecko powinno zostać poddane lekarskiemu badaniu kwalifikacyjnemu wykonanemu przez lekarza pediatrę w celu wykluczenia przeciwwskazań do szczepienia

Co ważne!

Jeżeli dziecko nie ukończyło 6 lat, lekarskie badanie kwalifikacyjne oraz szczepienie przeprowadza się w obecności rodzica. Gdy dziecko ma powyżej 6 lat możliwe jest przedstawienie przez rodzica pisemnej zgody na przeprowadzenie badania oraz szczepienia pod jego nieobecność wraz z informacją na temat uwarunkowań zdrowotnych mogących stanowić przeciwwskazanie do szczepienia.     

Gdy więc zdarzy się, że do przychodni na szczepienie z 2 latkiem przyjdzie babcia, lekarz powinien w tej sytuacji odmówić przeprowadzenia badania oraz szczepienia. Jeżeli na szczepienie przyjdzie babcia z 7 latkiem, dziecko może być zaszczepione pod warunkiem przedstawienia lekarzowi pisemnej zgody od rodzica na przeprowadzenie badania oraz szczepienia pod jego nieobecność wraz z informacją na temat możliwych przeciwwskazań do szczepienia. 

Szczepienie ochronne nie może być wykonane, jeżeli miną 24 godziny od wykonania lekarskiego badania kwalifikacyjnego.

Tym samym, jeśli lekarz na wizycie jednego dnia o godzinie 9 rano stwierdzi, że dziecko jest zdrowe, a następnie rodzic umówi się na szczepienie na dzień następny na godzinę 17, lekarz musi przeprowadzić ponowne badanie stanu zdrowia dziecka i dopiero gdy ponownie stwierdzi, że dziecko jest zdrowe można wykonać szczepienie.

Po przeprowadzeniu lekarskiego badania kwalifikacyjnego lekarz ma obowiązek wydać rodzicowi zaświadczenie o przeprowadzonym lekarskim badaniu kwalifikacyjnym  ze wskazaniem daty i godziny przeprowadzenia takiego badania.

Nie jest więc wystarczające odnotowanie przez lekarza w dokumentacji medycznej dziecka informacji o braku przeciwwskazań do szczepienia. Wzór zaświadczenia określa rozporządzenie Ministra zdrowia w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych Wzór ten zamieściłam w linku akapit wyżej. 

Po wykonaniu szczepienia u dziecka, fakt ten jest odnotowany wpisem w książeczce zdrowia dziecka, karcie uodpornienia i wewnętrznej dokumentacji medycznej dziecka. 

Czy muszą być oddzielne poradnie dla dzieci zdrowych i dzieci chorych?

Wysłuchałam historii mam i ze zdziwieniem odkryłam, co stanowi dla nich największy problem związany ze szczepieniem dzieci w przychodni POZ. Mamy denerwują się, że ich dzieci, które mają otrzymać szczepienie przeznaczone wyłącznie dla dzieci zdrowych, mają siłą rzeczy często styczność w przychodni z osobami chorymi, które mogą narazić ich zaszczepione dziecko na chorobę zakaźną. 

W świetle przepisów regulujących tę kwestię , co do zasady powinny istnieć  wydzielone pomieszczenia, w których udzielane są świadczenia zdrowotne dorosłym, dzieciom chorym i dzieciom zdrowym. Przepisy dopuszczają jednak możliwość funkcjonowania w przychodni wspólnego pomieszczenia dla wszystkich grup pacjentów z zachowaniem jednak rozdziału czasowego przyjęć dzieci zdrowych.  W teorii więc zdrowe dzieci nie powinny mieć styczności z osobami chorymi. 

Podsumowanie

Jak ma się praktyka do przepisów regulujących procedury wykonywania szczepień? Wnioski mogę wyciągnąć jedynie na podstawie własnych doświadczeń (miałam styczność jak dotąd z dwiema przychodniami wykonującymi szczepienia dzieci) oraz na podstawie przytoczonych wyżej historii mam. Mam jednak wrażenie, że będą to wnioski spójne z doświadczeniami większości rodziców. Jeśli jesteś rodzicem dziecka szczepionego, napisz mi proszę w komentarzu czy moje podsumowanie zgadza się z Twoimi doświadczeniami. 

Moim zdaniem, co do zasady w przychodniach przestrzega się zachowania 24-godzinnego odstępu czasu pomiędzy lekarskim badaniem kwalifikacyjnym a szczepieniem. Przychodnie przestrzegają także wymogu uzyskania zgody od rodziców na szczepienie dziecka. Z drugiej strony, często informacja o konkretnym szczepieniu, którą lekarz powinien udzielić, jest niepełna. Wydaję mi się, że wynika to z faktu, że lekarze mają za mało czasu, żeby informować rodzica bardzo szczegółowo o udzielanym świadczeniu zdrowotnym, a z drugiej strony nie chcą go straszyć wiadomościami o wszelkich możliwych objawach niepożądanego odczynu poszczepiennego. Z mojej wiedzy wynika, że zaświadczenie o przeprowadzonym lekarskim badaniu kwalifikacyjnym nie jest w ogóle sporządzane i wydawane rodzicom. Pomimo wymogu zachowania co najmniej rozdziału czasowego pomiędzy przyjmowaniem dzieci zdrowych a przyjmowaniem osób chorych, często zdarza się, że dzieci zdrowe mają styczność z osobami chorymi. 

Jeśli uważasz, że wiedza zawarta w tym poście jest ciekawa i przydatna, zostaw proszę ślad w komentarzu. Będę wtedy wiedziała, że moja praca tutaj ma sens i będzie to dla mnie zachęta do dalszego rozwijania bloga 🙂

Podstawa prawna wpisu:

  • ustawa z dnia 05 grudnia 2008 roku o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi
  • rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 18 sierpnia 2011 r. w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych wraz z załącznikiem nr 1 do rozporządzenia określającym wzór zaświadczenia o przeprowadzonym lekarskim badaniu kwalifikacyjnym
  • art. 31 ust. 1 ustawy z dnia 05 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty
  • ustawa z dnia 06 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta
  • rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 26 czerwca 2012 r. w sprawie szczegółowych wymagań, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą – w szczególności załącznik nr 2 do rozporządzenia

39 komentarzy

  1. Ada
    Ada

    Monika świetny post, można dowiedzieć się rzeczy o których nie miało się pojęcia.

    W naszej przychodni dzieci zdrowe nie mają kontaktu z osobami chorymi (zarówno dziećmi jak i dorosłymi) gdyż przyjmowane są w specjalnie wyznaczonej dla nich części budynku. Lekarz nie informuje przed każdym szczepieni co i jak (jeśli dobrze pamiętam była ogólna informacja na pierwszej wizycie) ale w przypadku pytań zawsze na nie odpowiada, podobnie pielęgniarka w razie pytań zawsze poda jaka to szczepionka i wszystkie związane z nią informacje. Zaświadczenia o badaniu jak do tej pory nigdy nie dostaliśmy był tylko wpis do książeczki zdrowia dziecka.

    21 października 2017
    |Odpowiedz
    • Mama Mecena§
      Mama Mecena§

      Dziękuję 🙂

      21 października 2017
      |Odpowiedz
      • Prawda wyzwala
        Prawda wyzwala

        Rozwijaj temat dalej 🙂 Może wspomnisz o tym, ze nie dają ulotek (charakterystyk produktów leczniczych) szczepionek i nigdy nie widzą nopu, mimo że jest wskazany w ulotce?

        25 października 2017
        |Odpowiedz
        • Mama Mecena§
          Mama Mecena§

          Dziękuję za zachętę 🙂 Na pewno będę jeszcze pisać o szczepionkach – i o nopie m. in. też 🙂

          26 października 2017
          |Odpowiedz
  2. Księgowa
    Księgowa

    A co jeżeli dziecko ma 7 lat ? Mogą wyprosić rodzica?

    21 października 2017
    |Odpowiedz
    • Mama Mecena§
      Mama Mecena§

      Nie, nie mogą 🙂 chodzi o to, że odnośnie dzieci do 6 lat obecność rodzica jest obowiązkowa.

      21 października 2017
      |Odpowiedz
  3. Księgowa
    Księgowa

    To napisze może jak to wygląda w mojej przychodni w Szczecinie 😉 Idziemy na umowioną godzinę do przychodni. Do szczepień jest osobne pomieszczenie – pokój zabiegowy połaczony z gabinetem lekarskim. Wchodzimy do doktor , bada, waży , mierzy i wpisuje zgode bądz nie i wtedy prosto do zabiegowego gdzie czeka pielęgniarka. Tam podpisuje zgode , potem szczepienie , naklejka dla dzielnego pacjenta ? i wychodzimy. W poczekalni musimy odczekać około 30 min . Jeżeli nic się nie dzieje idziemy do domu 😉

    21 października 2017
    |Odpowiedz
    • Mama Mecena§
      Mama Mecena§

      Dziękuję za tę relację 🙂

      21 października 2017
      |Odpowiedz
  4. MartaG
    MartaG

    W Polsce nie istnieje system odszkodowań za wystąpienie NOPu po podaniu szczepienia. Nie są wykonywane badania krwi stwierdzające np. stan zapalny lub alergie, bądź też niedobory odporności. Lekarze nie mówią o negatywnych skutkach szczepień. Ulotki nie zawsze są udostępniane. Niektóre szczepionki są produkowane przy użyciu diploidalnych komórek ludzkich (pochodzących z nerki abortowanego płodu) [Wysocki, Czajka „Szczepienia w pytaniach i odpowiedziach”, wyd.HelpMed 2010, s.109]. Jako rodzic powinnam mieć prawo do decydowania o udzieleniu świadczenia zdrowotnego moim dzieciom, gdyż to ja najwięcej wiem o ich stanie zdrowia, a nie lekarz przyjmujący 30 lub 40 pacjentów dziennie.

    21 października 2017
    |Odpowiedz
  5. Ann
    Ann

    Witam. U nas pomimo że jest osobne wejscie do dzieci zdrowych to lekarz przechodzi korytarzem dla personelu prosto od dzieci chorych. Czesto jest opóźnienie bo tylu ma chorych pacjentow. Wiec odstęp czasowy nie jest zachowany. Informalcja o tym jakie szczepienie,jaką szczepionka, jakie mogą być odczyny ewentualne itp.nie są podawane. Zaswiadczenie o kwalifikacji do szczepienia nigdy nie otrzymałam. Malo tego w książeczce zdrowia nie mam podanych wszystkich nazw szczepionki jak również serii.A podpis pielegniarki,ktora wykonywala szczepienie to szlaczek,ktorego ona prawdopodobnie sama nie rozpozna.Po szczepieniu od razu do domu.I o ile kiedyś jeśli dziecko było po chorobie czekano2tyg aby zaszczepić tak teraz z katarem i kaszlem jak i lekką temp.dają przyzwolenie do szczepienia.

    21 października 2017
    |Odpowiedz
    • Mama Mecena§
      Mama Mecena§

      Witam również i proponuję po prostu zmienić przychodnię. Na szczęście mamy prawo wyboru. Ja zmieniłam i jestem teraz bardzo zadowolona 🙂

      22 października 2017
      |Odpowiedz
  6. Hej Mama Mecenas! Świetny post, dotykasz wierzchołka góry lodowej. Acha – nie żeby coś było źle, ale zawsze może być lepiej, stąd zerknij, czy poniższe uwagi do czegoś Ci się przydadzą:

    Piszesz „jak również jakie mogą być skutki szczepienia – przede wszystkim o możliwości wystąpienia znanych lekarzowi niepożądanych odczynów poszczepiennych” – tutaj obstawiałbym, że nie powinny to być tylko „znane lekarzowi” ale zgodne z aktualnym stanem wiedzy medycznej – wynika to z przepisów u.z.z.

    Dalej piszesz o szczepieniu przeciw gruźlicy i WZW B w pierwszej dobie – w oparciu o przepisy u.z.z. dziecko nie przebywa na terytorium Rzeczypospolitej 3 m-ce, stąd szczepienie w pierwszej dobie nie może być uznane za obowiązkowe.

    Dalej odnosisz się do badania kwalifikacyjnego – no brakuje mi wskazania, że nie ma w polskich przepisach algorytmu/procedury takiego badania, stąd każdy lekarz może sobie je wykonać jak chce. Znowu wchodzi pojęcie „aktualnej wiedzy medycznej” ale również kwestie odpowiedzialności lekarza po ewentualnym wystąpieniu NOP w sytuacji przeprowadzenia nierzetelnego badania kwalifikacyjnego. Tu zdecydowanie warto się zabezpieczyć, więcej w repozytorium – link niżej.

    Dalej jest informacja o oddzieleniu dzieci zdrowych od chorych, ale również warto pamiętać o tym, że i lekarz i personel powinien gwarantować (ciekawe jak?), że nie stanowią zagrożenia. Brakuje również informacji o samych preparatach czyli minimalne wymagania co do udokumentowania procedury szczepienia (np. nr serii) ale i możliwość żądania przez rodzica, aby świadczeniodawca wykazał, że preparat od momentu wyprodukowania był przechowywany, transportowany itd. zgodnie z zasadami tzw. „łańcucha chłodniczego”.

    A oto link do repozytorium pism i argumentów dla rodziców – jeśli zauważysz tam coś ciekawego, co warto zmienić po spojrzeniu krytycznym okiem – będę zobowiązany:
    https://github.com/szanitani/szczepienia/blob/master/README.md

    21 października 2017
    |Odpowiedz
    • Mama Mecena§
      Mama Mecena§

      Dziękuję za te uwagi. Są one w większości słuszne tj.
      1. znane lekarzowi – tak, lepiej byłoby napisać znane lekarzowi wg aktualnego stanu wiedzy medycznej, ale zastosowałam pewne uproszczenie w tym poście. Poza tym żeby lekarz mógł przekazać informację o możliwych objawawach nop-u muszą być one przede wszystkim znane lekarzowi.
      2. Co do harmonogramu szczepienia – będę o tym jeszcze na pewno pisać.
      3. Nie ma procedury takiego badania – przepisy tego nie regulują. Zgadza się. Ma to być badanie który wykluczy istnienie przeciwwskazań do szczepienia, ale nie jest określone co lekarz powinien zrobić żeby takie przeciwwskazania wykluczyć.
      4. Po ostatecznych poprawkach przez przypadek skasowałam zdanie o udokumentowaniu szczepienia (wpis do książeczek). Dopiszę to zdanie wieczorem jak usiądę i będę w stanie się na tyle skoncentrować,żeby zrobić to dobrze. W ciągu dnia w weekendy niestety mam kiepskie warunki do pracy w skupieniu (dzieci) 😉

      Ja nie piszę tylko o szczepieniach i nie jestem specjalistą od szczepień. Na pewno będę jeszcze o nich pisać, ale piszę ogólnie o prawie dotyczącym dzieci. Staram się robić to w sposób syntetyczny i ciekawy, stąd czasem pewne uproszczenia.

      22 października 2017
      |Odpowiedz
  7. Marchewa
    Marchewa

    Moje pierwsze dziecko (10 lat) było szczepionek wg kalendarza szczepień, aż pewnego razu Pani dr zaproponowała, że jako kochający rodzice powinniśmy wykupić jej szczepienie na pneumokoki bo jak pójdzie do przedszkola….
    Dokładnie 5dni po szczepieniu przestała oddychać. Dostała zapaści 2 zęby razy i 2 razy reanimowalismy ją. Zaraz po szczepieniu była nieswojo i miała dziwne uczulenie. Nic przyjemnego. W szpitalu zapewniania nas że to przypadek. W przychodni, że zbieg okoliczności. Jak wsiadam na lekarka dopiero przyznała mi rację że to może być od szczepień ale nigdzie nie raczyli tego zgłosić. Ja tez nie byłam na tyle świadoma żeby coś z tym zrobić. Miałam zresztą ważniejsze sprawy na glowie_ życie dziecka. Zmieniłam przychodnie.
    Z drugim dzieckiem bałam się szczepień. Odmówiłam szczepienia w szpitalu z oświadczeniem że wykonam je w przychodni. Nasza obecną Pani dr to genialny człowiek. Jeśli rodzic nie chce szczepić bądź ma wątpliwości odwleka, tłumaczy, aż dziecko i rodzic będą gotowi. Jest oddzielny gabinet do dzieci zdrowych i chorych. Nawet fartuch wymienia kiedy przechodzi do innego gabinetu. Trzeba u niej się na zerknąć na wizytę bo ma dużo pacjentów ale warto. Dzięki niej córka przestała chorować po tej paskudne szczepionce na pneumokoki. A walczyliśmy o jej zdrowie jeszcze kolejne 4 lata? syn natomiast to okaz zdrowia. Na razie nie szczepionka. Chciałabym żeby tak zostało, żeby rodzic miał prawo dbać o zdrowie dziecka a nie jakiś chory system, jak w zakładzie na produkcji…

    22 października 2017
    |Odpowiedz
    • Mama Mecena§
      Mama Mecena§

      Bardzo przykra historia spotkała Pani córkę. I cieszę się że trafiliście na taką przychodnię i pediatrę, z których jesteście teraz zadowoleni 🙂

      22 października 2017
      |Odpowiedz
  8. Izabela
    Izabela

    Świetny post, teraz wiem jak wygląda ta procedura w innych ośrodkach!
    Sama osobiście doświadczyłam ignorancji ze strony lekerza , którego poprosiłam o ulotkę od szczepionki. Nie zgodziłam się na zaszczepienie ale krótko po tym przys£ano nam informacje(lisownie) o przepisach prawnych na której to podsawie przychodnie działają z których wynika ,ze nie muszą rozdawać ulotek kazdemu rodzicowi ,nam musi wystarczyc informacja od lekarza i pielęgniarki!
    Oczywiście my się z tym nie zgadzamy- więc będziemy tę korespondencję kontynuować .

    22 października 2017
    |Odpowiedz
    • Mama Mecena§
      Mama Mecena§

      Dziękuję i cieszę się, że wiedza ta jest dla Pani przydatna 🙂

      22 października 2017
      |Odpowiedz
  9. Marlena
    Marlena

    W naszej przychodni zachowany jest co prawda odstęp czasowy pomiędzy wizytami dzieci chorych a tych szczepionych, ale tak jak w wielu wspomnianych przez Ciebie przypadkach zdrowe dziecko otoczone jest przez kaszlące starsze panie. Z perspektywy czasu stwierdzam też, że informacja udzielona mi o szczepionkach była niepełna (chociaż w tamtym momencie mi wystarczyła, bo sama byłam „zielona” w temacie).
    Dzięki za wpis!

    23 października 2017
    |Odpowiedz
    • Mama Mecena§
      Mama Mecena§

      Marlena, cieszę się, że czegoś się dowiedziałaś z tego wpisu 🙂

      23 października 2017
      |Odpowiedz
  10. Urszula
    Urszula

    Wrocław. Pediatra była u nas w domu na wizycie po porodzie i poinformowała nas o obowiązkowych i nieobowiązkowych szczepieniach. Na szczepienie rejestruje się w każdy piątek na następny tydzień. Są dwa osobne wejścia dla dzieci zdrowych i chorych, przedzielone rejestracja, w której płaci się za płatne wersje szczepionek. Przed szczepieniem lekarz bada dziecko, waży, sprawdza jego rozwój i pyta rodziców o ewentualne choroby i inne problemy oraz o reakcję na poprzednie dawki szczepionki. Wynik badania notuje w książeczce zdrowia. Potem daje do podpisu zgodę na szczepienie. Potem zabieram córkę do pomieszczenia obok, gdzie pielęgniarka szczepi. Ona też pyta o reakcje na poprzednie szczepienia, informuje o najczęstszych powikłaniach po szczepieniu i o dacie następnej dawki. Po szczepieniu można poczekać chwilę w poczekalni ale nie trzeba. Pediatra zwykle zachęca, żebym poszła do pokoju dla karmiącej i nakarmiła córkę.

    23 października 2017
    |Odpowiedz
    • Mama Mecena§
      Mama Mecena§

      Dziękuję za te relację:) Wygląda na to,że to dobra przychodnia.

      23 października 2017
      |Odpowiedz
  11. Andrzej
    Andrzej

    Pytanie praktyczne:
    Jaki przepis określa możliwość badania dziecka poniżej 6 lat tylko z rodzicem, a powyżej 6 lat np. z babcią?
    Chodzi mi o odniesienie do konkretnego alktu prawnego.

    23 października 2017
    |Odpowiedz
    • Mama Mecena§
      Mama Mecena§

      § 7 Rozporządzenia Ministra zdrowia z dnia 18 sierpnia 2011 r. w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych (Dz.U. Nr 182, poz. 1086 z późniejszymi zmianami):
      1. Lekarskie badanie kwalifikacyjne oraz obowiązkowe szczepienia ochronne u osoby, która nie ukończyła 6 roku życia, przeprowadza się w obecności osoby, która sprawuje prawną pieczę nad tą osobą, albo opiekuna faktycznego w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz.U. z 2016 r. poz. 186 i 823), zwanego dalej „opiekunem faktycznym”.

      23 października 2017
      |Odpowiedz
      • Andrzej
        Andrzej

        Bardzo dziękuję

        24 października 2017
        |Odpowiedz
  12. Magda
    Magda

    U mnie w przychodni w malej wsi na pierwszej wizycie z noworodkiem poinformowano mnie o obowiazkowym szczepieniu ze sa szczepionki platne i refundowane ale uwaga cyt pania doktor o refundowanych nie rozmawiamy bo sa szkodliwe powoduja powiklania a platne są ok bez rtęci. Wysluchalam. Po 6 tyg dzwoni pielegniarka by umowic sie na szczepienie i podaje ceny szczepionek, ja mowie ze dziekuje chce te na nfz. Pielegniarka oburzona, jak to my tym nie szczepimy, boimy sie tym szczepic i nie mamy tych szczepionek. I tak zostalam bez prawa wyboru .

    23 października 2017
    |Odpowiedz
    • Mama Mecena§
      Mama Mecena§

      Przykro słuchać takich relacji, bardzo dziękuję za komentarz 🙂

      23 października 2017
      |Odpowiedz
  13. Justyna
    Justyna

    Nigdy nie zapomnę pierwszej wizyty szczepiennej z moim synem. Weszliśmy do gabinetu przeznaczonego dla dzieci zdrowych, natomiast za drzwiami był korytarz gdzie czekały chore dzieci i dorośli…
    Lekarz zbadał syna, pielęgniarka zmierzyła, zważyła, wszystko odnotowane w książeczce zdrowia bez wydawania żadnego zaświadczenia…. lekarz spytał czy dziecko jest zdrowe… i się zaczęło… Mówię że dziecko ma katar i zapchany nos a mąż przechodzi obecnie jakąś infekcję (katar, kaszel, podwyższona temperatura), na co on że to nie jest przeciwwskazaniem… ja natomiast że mam obawy bo może u dziecka rozwija się jakaś infekcja i że może przełożyć to szczepienie… na co on z podniesionym głosem i poirytowaniem – TO MAMY SZCZEPIĆ CZY NIE, BO ON NIE MA CZASU (zaznaczam że rozmowa z oględzinami trwała nie dłużej niż 10 min). Jako jeszcze niedoinformowana w połogu mama Zaszczepiłam, a potem miałam wyrzuty sumienia.
    Dano mi do podpisania zgodę na szczepienie, przy kolejnych nie dawano nam nic do podpisu. Pielęgniarka zaszczepiła dziecko najpierw jedną szczepionką a zaraz przyleciała z drugą na WZW B – a była rozmowa tylko o jednej płatnej, więc mówie że nie chcę dziecka szczepić drugą, ze rozmawialiśmy tylko o 5 w1, a ona że już ją otworzyła i że za tą nie muszę płacić (jakby tu o pieniądze się rozchodziło) i zanim uspokoiłam syna po pierwszej szczepionce ta dowaliła mu drugą… z tekstem „i po krzyku”. Następnie dała karteczkę jak postępować z dzieckiem po szczepieniu, tzn. żeby miejsce wkłucia posmarować altacetem a w przypadku gorączki podać czopek lub syrop przeciwgorączkowy. Zostałam poinformowana o skutku ubocznym – opuchlizna i gorączka nic więcej. Pielęgniarka kazała po szczepieniu odczekać w poczekalni ok 30 min i zapisała nas na następną wizytę szczepienną…

    23 października 2017
    |Odpowiedz
    • Mama Mecena§
      Mama Mecena§

      Dziękuję bardzo za tę relację 🙂 mam nadzieję, że przychodnię już Pani zmieniła.

      23 października 2017
      |Odpowiedz
  14. Gosia
    Gosia

    mała miejscowość. Przychodnia składająca sie z poczekalni, dwóch gabinetów dla dorosłych i dzieci i tyle! więc chore i zdrowe, dorośli i dzieci wszystko razem. Teoretycznie zdrowe po 12godz. ale oczywiście przy dużej zachorowalności wiadomo… więc jak pojawi się matka z dzieckiem do szczepienia to pielęgniarka wprowadza takie dziecko bez kolejki do gabinetu ( w którym przed chwilą były chore dzieci) i tam lekarz bada a potem w tym samym pomieszczeniu jest szczepione! znowu kolejka z chorymi dziećmi rusza a to zaszczepione ucieka w popłochu z poradni. informacja przed szczepieniem mniej niż lakoniczna praktycznie żadna, jedynie co pozytywnie o pediatrze: to jak byłam na początku z córką teraz 9 lat, wiadomo pytałam o pneumo i rota, wtedy sama mi odradziła stwierdzając że dziecko jest w domu, nie ma styczności z innymi dziecmi ( nie posłałam do żłobka) i nie ma potrzeby. O żadnych NOPach nigdy nie usłyszałam od nikogo w poradni co to jest dowiedziałam się z prasy i od koleżanki której dziecko miało! teraz miałam szczepienie syna 5 lat ( a więc ktrzusiec… i polio) masakra!! pielęgniarka zaczepiła mnie w styczniu, gdy czekałam w kolejce z chorym dzieckiem o zaległe szczepienie!! ja w szoku.. jakie zaległe… syn jest z końca roku dopiero skończył 4 lata- a ona – nic nie szkodzi, szczepimy rocznikowo!!!!! a potem telefony do mnie i męża na zmianę, dodam że nigdy nie uchylałam się od szczepień i nie mówiłam że nie zaszczepię! dzwoniąc wręcz krzyczała że został jej tylko mój syn a ona musi mieć porządek w PAPIERACH!!

    24 października 2017
    |Odpowiedz
    • Mama Mecena§
      Mama Mecena§

      Dziękuję Ci za tę relację 🙂 Zachowanie tej pielęgniarki niedopuszczalne. Niestety w małych miejscowościach ograniczone jest prawo wyboru, bo nie ma za wielu przychodni, ale warto znać swoje prawa i je egzekwować. Pozdrawiam 🙂

      24 października 2017
      |Odpowiedz
  15. Witam. Ja mam pytanie bardziej techniczne, konkretnie o definicje terminu „szczepienia ochronne”. Szczepieniem ochronnym jest więc „podanie szczepionki przeciwko chorobie zakaźnej w celu sztucznego uodpornienia przeciwko tej chorobie”.

    Nie rozumie tej „ochrony” w kontekście takich faktów jak poniżej. Czy jest gdzieś opis tego co ustawodawca rozumie pod słowem ochrona? Podam tylko kilka przykładów, żeby nakreślić zagadnienie dotyczące skuteczności szczepień, ale najpierw podam to:

    Państwowy Zakład Higieny na pytanie:
    Na czym polega odporność poszczepienna?
    Odpowiada tak:
    Wprowadzony do organizmu antygen ze szczepionki pobudza komórki układu odpornościowego do produkcji swoistych przeciwciał.
    Zrodlo: http://szczepienia.pzh.gov.pl/main.php?p=2&id=89&sz=330

    A teraz do rzeczy:
    „Jednym z najbardziej niepokojących odkryć w medycynie klinicznej było stwierdzenie, że dzieci z wrodzoną agammaglobulinemia, których organizm nie mógł produkować żadnych przeciwciał i miał tylko nieznaczne ślady immunoglobuliny w obiegu, przechodziły odrę w normalny sposób, wykazywały taka samą sekwencję objawów, a następnie zyskiwały odporność.” – . Measles as an Index of Immunological Function, The Lancet, September 14, 1968, p. 611.

    „Dzieci z niedoborem przeciwciał miewają dość nieznaczne ataki odry z charakterystyczną wysypką i typowym przebiegiem. Co więcej, nie są zbytnio podatne na ponowną infekcję. Wygląda więc na to, że przeciwciała w osoczu – w jakiejkolwiek ilości – nie są wymagane do wystąpienia wysypki; ani do normalnego przechorowania choroby, ani do zapobiegania ponownemu zachorowaniu.” – Immunopathology of measles, Proc R Soc Med. 1974 Nov; 67(11): 1120–1122.

    „Widoczny paradoks jest taki, że w miarę jak poziom wyszczepienia na odrę wśród populacji staje się coraz wyższy, odra staje się chorobą szczepionych.” – Failure to reach the goal of measles elimination. Apparent paradox of measles infections in immunized persons.

    „Wyszczepialność wśród chorych wynosiła co najmniej 84,5%. Zasięg szczepień dla całej populacji wynosił 99,0%. „Niekompletny” zasięg szczepień nie wyjaśnia przyczyn wybuchu epidemii Odry w Quebec City” – Major measles epidemic in the region of Quebec despite a 99% vaccine coverage

    Od 28 czerwca 2009 do 27 czerwca 2010 roku zarejestrowano 3502 przypadki świnki związane z epidemią. Młodzież w wieku od 13 do 17 lat stanowiła 27% wszystkich przypadków. Wśród nich 89% miało udokumentowane szczepienie dwoma dawkami szczepionką przeciw śwince oraz 8% jedną dawką. – Mumps Outbreak in Orthodox Jewish Communities in the United States

    „Spośród 269 przypadków, 208 (77,3%) wystąpiło wśród uczniów szkół podstawowych i średnich, z czego 203 (97,6%) miało udokumentowane szczepienia przeciwko śwince.” – Mumps outbreak in a highly vaccinated population.

    Badano pawiany, które są podatne na krztusiec i przechodzą go podobnie jak ludzie. Pawiany podzielono na dwie grupy, jedna została zaszczepiona a druga nie. Następnie obie grupy zostały wystawione na działanie bakterii krztuśca. Zrobiono coś czego nie można było dokonać eksperymentalnie na ludziach, ale dostarczyło istotnych danych. Zgodnie z oczekiwaniami pawiany, które nigdy wcześniej nie zostały zainfekowane złapały krztuśca i zostały skolonizowane przez jego bakterie przez maksymalnie 38 dni. Pawiany, które zostały uprzednio zaszczepione zostały również skolonizowane przez bakterie krztuśca po ekspozycji przez okres 42 dni – a więc dłużej niż pawiany z grupy nieszczepionych. – Acellular pertussis vaccines protect against disease but fail to prevent infection and transmission in a nonhuman primate model. Proc Natl Acad Sci U S A. 2014 Jan 14;111(2):787-92.

    „Powtarzające się globalnie nawroty krztuśca w ostatnich latach w dużej mierze można przypisać immunologicznym niepowodzeniom szczepionek bezkomórkowych… w przeciwieństwie do istniejących założeń, chociaż obie szczepionki blokowały objawy choroby, to pełno komórkowa szczepionka przeciw krztuścowi również blokowała zarażanie u zwierząt, podczas gdy szczepionka bezkomórkowa tego nie robi.” – Resurgence of Whooping Cough May Owe to Vaccine’s Inability to Prevent Infections, 21.09. 2017

    „W 1979 roku Szwecja porzuciła szczepionkę przeciwko krztuścowi. Z 5.140 przypadków w 1978 roku, okazało się, że 84% chorych było szczepionych trzy razy.” – Whooping cough in adults. BMJ 1981 Sep 12; 283(6293): 696697.

    „Badanie opublikowane w lipcowym The New England Journal of Medicine z 1994 wykazało, że ponad 80% dzieci poniżej 5 roku życia, które zachorowały na krztusiec, były w pełni zaszczepione.” – The 1993 Epidemic of Pertussis in Cincinnati – N Engl J Med 1994; 331:16-21

    Jeszcze dwa pytania czy ustawodawca podaje gdzieś definicje takich terminów jak „bezpieczna szczepionka” oraz „skuteczna szczepionka”?

    Pozdrawiam
    Patryk

    24 października 2017
    |Odpowiedz
    • Mama Mecena§
      Mama Mecena§

      W aktach ustawowych/normatywnych (rozporządzenia) nie ma definicji ochrony w odniesieniu do szczepień ochronnych, nie ma też definicji bezpiecznej/skutecznej szczepionki. Piszę o prawie, nie prowadzę dyskusji medycznych, gdyż się na tym nie znam. Pozdrawiam 🙂

      24 października 2017
      |Odpowiedz
  16. Aneta
    Aneta

    Świetnie napisane!
    Nigdy nie słyszałam o tym żeby jakikolwiek lekarz poinformował rodziców o skutkach ubocznych szczepionki. Nawet na studiach medycznych, jedynie czego uczą studentów to to że dzieci TRZEBA szczepić.

    24 października 2017
    |Odpowiedz
    • Mama Mecena§
      Mama Mecena§

      Dzięki 🙂

      24 października 2017
      |Odpowiedz
  17. Aga
    Aga

    Dziwne te opisy powyżej, za bardzo pozytywne… mieszkam w sporym mieście i praktycznie w każdej przychodni sprawa szczepień wygląda podobnie. Są przychodnie, gdzie są oddzielne wejścia dla zdrowych i chorych, ale to raczej rzadkość. Przyjmują najpierw dzieci chore, potem zdrowe bądź odwrotnie, ale przerwa czasowa jest żadna np. 8-12 dzieci chore, 12-16 zdrowe, więc jak jest poślizg, który jest praktycznie standardem, to dzieci się mieszają.
    Lekarze od jakiegoś czasu dają w niektórych przychodniach do podpisu „świstki” – wyrażenie zgody na zabieg, ale w 99% przypadków nie ma żadnej informacji oprócz podania, na co szczepią. Nopy nie istnieją, jak próbowałam zadawać lekarce pytania, to powiedziała, że nie ma czasu na nie odpowiadać, a jak pytałam o nopy, to mnie wyśmiewała, że przesadzam i że ich przecież nie ma….(tak samo w innych przychodniach, jak znajome chodzą; są miejsca, że lekarki wręcz krzyczą-szczególnie te ze starszych roczników, przyzwyczajone do ślepego posłuszeństwa pacjentów i tego, że lekarz ma zawsze rację…). Oczywiście nikt nie wystawia zaświadczeń o przeprowadzonym badaniu kwalifikacyjnym. Pielęgniarki wygadują bzdury – ostatnio panie powiedziały, że dzieci nieszczepione nie mogą wyjechać za granicę, bo ich na granicy nikt nie wpuści, bo wszędzie na świecie istnieje przymus szczepień…zero wiedzy.

    7 listopada 2017
    |Odpowiedz
  18. MamaDwojki
    MamaDwojki

    W mojej przychodni jest podział dzieci chore, dzieci zdrowe lecz lekarz biega od jednych do drugich. Mam dwójkę dzieci, nigdy nie dostałam żadnej ulotki do przeczytania, ani nie otrzymałam i informacji ustnej o możliwych powiklaniach czy też skutkach ubocznych. Pierwsze dziecko (14 l.) szczepione wg kalendarza, drugie (2 l.) także do czasu po którym niestety wystąpił nop w wieku 4,5 miesiąca. Wtedy zaczęłam czytać i bardzo szeroko otwierać oczy na temat szczepien. Poszłam do Pani dr i powiedziałam co się działo po szczepieniu, Pani doktor bardzo świadoma tego co się wydarzyło, pocieszyla mnie w ten sposób słowami… że to jeszcze nie to szczepienie które powoduje autyzm, tamto jest po pierwszym roku życia… ręce mi opadly…

    7 listopada 2017
    |Odpowiedz
  19. Sebastian
    Sebastian

    Bardzo dziękuję za pomoc.

    10 czerwca 2018
    |Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Podanie poniższych danych kontaktowych ma charakter dobrowolny. Podając poniższe dane, zgodnie z Polityką Prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.