Skip to content

Jasio i komiksy – czyli o zdolności do czynności prawnych (część 1)

Opublikowano w Dziecko konsument, oraz Majątek

Zdolność dzieci do czynności prawnych – dialog:

Jasio, lat 11 (J): Mamo, mogę iść do sklepu tego na rogu?

Mama (M): Po co? 

J: Po komiks. Wiesz, ten co Ci opowiadałem, że czytałem u Tomka i mi się strasznie podobał. Chcę zobaczyć czy jest nowy numer. 

M: Dobrze, możesz iść. Tylko nie wydaj całego kieszonkowego i nie kupuj słodyczy. 

[10 minut później]

J: Wróciłem! 

M: No pokaż ten komiks. Jasiek, a czemu tyle tego? Po co ci tyle sztuk???

J: Oj, mamo, wziąłem dwanaście! Bo pan w sklepie powiedział, że w każdym z tych komiksów dają inny fajny dodatek. Patrz, tu dali taki notes, tutaj naklejki, a tu taka mała lupa…super, nie?

M: Synu, ile wydałeś?

J: Prawie całe kieszonkowe z tego miesiąca, 71 złotych z groszami. Mam tu resztę, będzie pewnie ze 2 złote. 

M: Jasiek, wracamy do sklepu. Bierz gazety pod pachę i idziemy je oddać. 


Wymyśliłam sobie taki dialog, żeby w przystępny sposób rozpocząć opowieść o pewnej fundamentalnej konstrukcji prawnej. Konstrukcja ta stanowi podstawę do zrozumienia, jak dzieci mogą funkcjonować w obrocie rynkowym. Czy zastanawiałaś/eś się kiedyś nad tym, jak to jest, że ośmiolatek idzie do sklepiku szkolnego i za trzy złote kupuje sobie wafelka i napój? A może nigdy nad tym nie myślałeś, bo przecież to zbyt oczywiste 🙂 Jak sądzisz, czy piętnastolatek może sam pojechać do sklepu rtv/agd, wybrać sobie smartfona i zapłacić za niego pieniędzmi, które dostał na urodziny? Pierwsza myśl – że chyba nie może, no bo jak to: piętnastolatek sam z siedmioma stówkami na mieście kupuje sobie telefon? I czy w ogóle mu ten telefon sprzedadzą? A co zrobić, kiedy dziecko idzie do sklepu po komiks, a wraca z 12 sztukami gazety uboższy o ponad 70 zł, bo sprzedawca namówił go na takie zakupy?

Na wszystkie te pytania odpowiem 🙂 Postanowiłam jednak w przypadku tego zagadnienia nie opisywać wszystkiego w jednym wielkim poście (jak ostatnio), a rozbić problem na pomniejsze zagadnienia opisane w dwóch-trzech postach. Możesz potraktować to jako thriller w odcinkach 😉 A wracając do rzeczy – w prawie cywilnym mamy dwie bardzo ważne konstrukcje prawne. Zdolność prawną i zdolność do czynności prawnych. Wiesz czym one są?

O zdolnościach w prawie

Zdolności w prawie cywilnym znaczą zupełnie coś innego niż w rozumieniu potocznym. Nie chodzi bowiem o umiejętności, które mogą nabyć pewne osoby, a o przymioty dotyczące wszystkich. Terminy te są częścią gałęzi prawa zwanej prawem cywilnym. Prawo cywilne to prawo obywateli – w ogromnym skrócie jest to prawo regulujące sytuacje, które dzieją się między ludźmi* np. zawieranie umów, naprawianie szkód, posiadanie rzeczy, dziedziczenie. W odniesieniu do wszystkich sytuacji, które mogą wystąpić między osobami i które są regulowane prawem, podstawą jest określenie statusu prawnego danej osoby

Każdy z nas od urodzenia aż do śmierci posiada zdolność prawną.  Zdolność prawna to możliwość bycia podmiotem praw i obowiązków cywilnoprawnych. Oznacza to mniej więcej, że polskie prawo cywilne dotyczy każdego Polaka od pierwszego do ostatniego oddechu – każdy z nas jest podmiotem prawa cywilnego, czy tego chce czy nie. 

Zdolność do czynności prawnych jest bardziej ekskluzywna, bowiem nie każdy ją ma. Można mieć pełną zdolność do czynności prawnych albo nie mieć jej wcale. Zdolność ta może też występować w ograniczonym zakresie (ograniczona zdolność do czynności prawnych). Zdolność tę można mieć i ją utracić albo nie mieć jej wcale i ją nabyć. Wszystkie te kwestie reguluje Kodeks cywilny (przepisy o których piszę przytoczyłam pod postem). Zdolność do czynności prawnych to zdolność do samodzielnego kształtowania własnej sytuacji poprzez różne czynności prawne. Nie wchodząc w szczegóły – prawnicy uwielbiają wchodzić w szczegóły, ale ja świadomie je tutaj pomijam – czynność prawna to działanie człowieka mające na celu wywołanie skutku prawnego w postaci powstania, zmiany albo ustania określonego stosunku prawnego. Przykład? Umowa sprzedaży – to czynność prawna dwustronna, ponieważ muszą być dwie strony (sprzedający i kupujący), w ramach której jedna osoba oświadcza, że chce sprzedać, a druga oświadcza, że chce kupić. Obie strony co do zasady muszą mieć pełną zdolność do czynności prawnej, żeby umowa ta została ważnie zawarta. Ale co to wszystko ma wspólnego z dziećmi?

Młodociany biznesmen – zdolność dzieci do czynności prawnych

Wyobraź sobie czternastolatka milionera spędzającego dnie w swoim własnym biurze kupującego taniej sprzedającego drożej. Nieruchomości, dzieła sztuki, złoto, gra na giełdzie. Widziałeś kiedyś takiego? Tak, ja też tylko w filmach z gatunku science-fiction albo w bajkach 😀 Młody przedsiębiorczy człowiek nie rozwinie za bardzo w naszym kraju skrzydeł. I nie tylko dlatego, że musi chodzić do szkoły i się uczyć. Także dlatego, że prawo ogranicza samodzielność dzieci w dokonywaniu transakcji rynkowych. Ustawodawca wyszedł z założenia, że dzieci są zbyt niedojrzałe i mają za małe rozeznanie w świecie handlu, żeby mogły same nabywać dobra i zaciągać kredyty. Jednak im dziecko starsze, tym dojrzalsze, dlatego z czasem otwierają się przed nim pewne możliwości prawne. 

Dlatego prawo mówi mniej więcej tak: jeśli masz od 0 do 13 lat właściwie nic Tobie jako konsumentowi nie wolno. Nie masz w ogóle zdolności do czynności prawnych. Jak jednak skończysz już 13 lat, pewne rzeczy już Ci wolno, a pewnych nadal nie. Twoja zdolność do czynności prawnych jest ograniczona. 

Jak to wszystko ma się do Jasia, który w wieku 11 lat sam kupuje komiksy? Albo do transakcji uczniów w sklepiku szkolnym? Ma się to tak, że zasadą jest, że dzieciom do 13 lat nie wolno samodzielnie nabywać żadnych praw i zaciągać żadnych zobowiązań (czytaj: nic nie wolno samemu jako konsument), za jednym wyjątkiem. Wyjątek ten podyktowany jest wymogami życia codziennego, bowiem zwykle dzieci powyżej ośmiu-dziewięciu lat (tak mi się wydaje, że mniej więcej od tego wieku) same poruszają się już po mieście, choćby tylko na trasie dom-szkoła-dom. I byłoby ciężko żyć i tym dzieciom i ich rodzicom, gdyby nie mogły sobie same kupić czegoś do jedzenia czy picia albo biletu na autobus. Chodzi więc o drobne powszechne transakcje. W Kodeksie cywilnym zostało to ujęte tak, że jeżeli dziecko do 13 roku życia zawiera umowę należącą do umów powszechnie zawieranych w drobnych bieżących sprawach życia codziennego, umowa taka staje się ważna z chwilą jej wykonania. Przykład? Siedmiolatka kupuje w kiosku dropsy za 1,50 zł. Z chwilą otrzymania dropsów i zapłacenia 1,50 zł umowa sprzedaży dropsów jest ważna. A wszystkie inne czynności, oprócz tych drobnych umów, zawarte przez dzieci poniżej 13 roku życia są z mocy samej ustawy nieważne. 

A co z dziećmi powyżej 13 roku życia? Czy piętnastolatek może sobie sam kupić telefon? I co z kazusem Jasia, który nakupował za dużo komiksów? Będę o tym pisać – w kolejnych postach 🙂 

Podsumowując

Ja wiem, dziś taki post bardziej ciężkawy niż poprzednie, dużo jakiś dziwnych konstrukcji prawnych i terminologii prawnej 😉 Fakt, może ten wpis nie taki ciekawy jak drugi sezon Stranger Things 😉 , ale uważam, że to są najbardziej istotne kwestie dotyczące prawa dzieci. Z braku pełnej zdolności do czynności prawnych dzieci wynikają liczne konsekwencje prawne – nie tylko te dotyczące transakcji handlowych. To, czego dzieci same robić nie mogą, robią za dzieci rodzice jako przedstawiciele ustawowi. Czy rodzice mają pełną dowolność w tym zakresie? Czy mogą robić wszystko w imieniu i z majątkiem dziecka co im się podoba? O tym również chciałabym w przyszłości napisać. 

Podsumowując, dziś dowiedziałeś/aś się, że wszyscy jesteśmy podmiotami prawa cywilnego, ale nie wszyscy możemy samodzielnie i bez ograniczeń działać w obrębie tego prawa. Dzieci do 13 roku życia są szczególnie niesamodzielne jako konsumenci na rynku i w zasadzie same nie mogą dokonywać żadnych transakcji – oprócz tych bardzo drobnych. Dzieci od 13 do 18 roku życia również nie mają wielkiej samodzielności, jednak pewne rzeczy mogą robić same – o tym jakie to rzeczy, będę pisać w części drugiej tego posta. 

Bardzo się starałam, żeby przedstawić zagadnienie zdolności prawnej i zdolności do czynności prawnych w sposób maksymalnie ciekawy i przystępny. Mam nadzieję, że dotrwałaś/eś do końca lektury z lekkim tylko ziewaniem 😉 Udało się przeczytać? Co o tym wszystkim myślisz? Dobre mamy prawo? Chętnie poczytam Wasze opinie w komentarzach 🙂 


* prawo cywilne reguluje nie tylko sytuacje dziejące się między ludźmi – reguluje także stosunki osób prawnych oraz tzw. „ułomnych” osób prawnych. Wyjaśnienie tych wszystkich kwestii wymagałoby zrobienia teraz mini-wykładu z podstaw prawa cywilnego. Zainteresowanych zapraszam do samodzielnego pogłębienia wiedzy w tym zakresie 🙂 

Kodeks cywilny: 

art. 8 §1. Każdy człowiek od chwili urodzenia ma zdolność prawną. 

art. 11. Pełną zdolność do czynności prawnych nabywa się z chwilą uzyskania pełnoletności. 

art. 12. Nie mają zdolności do czynności prawnych osoby, które nie ukończyły lat 13 (…).

art. 15. Ograniczoną zdolność do czynności prawnych mają małoletni, którzy ukończyli lat 13 (…). 

art. 14 § 1. Czynność prawna dokonana przez osobę, która nie ma zdolności do czynności prawnych, jest nieważna. § 2. Jednakże, gdy osoba niezdolna do czynności prawnych zawarła umowę należącą do umów powszechnie zawieranych w drobnych bieżących sprawach życia codziennego, umowa taka staje się ważna z chwilą jej wykonania, chyba że pociąga za sobą rażące pokrzywdzenia osoby niezdolnej do czynności prawnych.

14 komentarzy

  1. Chciałabym, żeby moje dzieci w wieku lat czternastu były na tyle doświadczone, zorientowane w temacie, rozgarnięte i miały tyle mojego zaufania, żeby sobie po szkole handlować dziełami sztuki 🙂 Fajna wizja 🙂

    16 listopada 2017
    |Odpowiedz
    • Fajna i mało prawdopodobna 😉 ale może to dobrze – niech dzieci będą po prostu dziećmi 🙂

      16 listopada 2017
      |Odpowiedz
  2. Krótko i na temat. Pozostaje jednak kwestia sporna, co jest, a co nie jest umową powszechnie zawieraną w drobnych sprawach życia codziennego. Kupno czasopisma w mojej ocenie się do tego zalicza… Podobnie jak choćby zakup lutownicy w wieku 12 lat. I to jest właśnie patowy charakter polskiego prawa – niezbyt indywidualistyczne podejście. Jeżeli 14-latek ma na tyle rozumu, żeby kupować i sprzedawać Z ZYSKIEM, to po co go ograniczać? Skoro dopuszcza się młodocianych na uczelnie wyższe…

    16 listopada 2017
    |Odpowiedz
    • Prawo jest ogólne, a takie spory niestety rozstrzyga się zwykle dopiero w sądzie. Na szczęście po przeglądzie orzecznictwa można sobie wynotować przykłady, co sąd uznał za taką umowę a co nie. A o 14-latkach będę pisać w kolejnym poście 🙂

      16 listopada 2017
      |Odpowiedz
  3. Jejku jak dobrze, że poruszasz taki temat! Ja pojęcia nie miałam o kilku aspektach. Co jak co, ale wiedzy nigdy dość 🙂

    16 listopada 2017
    |Odpowiedz
    • Cieszę się że trafiłam z tematem i wiedza się przydała 🙂

      16 listopada 2017
      |Odpowiedz
  4. To logiczne, że prawo chroni dzieci (i portfele ich rodziców) przed skutkami decyzji, które wynikają z braku doświadczenia życiowego. Dziecko łatwo jest oszukać, bo nie podejrzewa innych o złe zamiary a w dodatku nie zawsze potrafi ocenić, na ile coś rzeczywiście jest korzystne.
    Czekam teraz na kolejny wpis – ciekawa jestem, czy mamie Jasia uda się zwrócić komiksy cwanemu kioskarzowi.

    16 listopada 2017
    |Odpowiedz
    • He he, cieszę się, że zrobiłam taki suspens 😉 tak, prawo w tej mierze jest logiczne 🙂 pozdrawiam! 🙂

      16 listopada 2017
      |Odpowiedz
  5. Ania G
    Ania G

    Mimo terminologi prawniczej bardzo.ciekawie sie czytalo..i to bez ziewania?czekam na dalsza czesc.Pozdrawiam

    16 listopada 2017
    |Odpowiedz
  6. Księgowa
    Księgowa

    Fajny wpis ?? akurat miałam doczynienia troszkę z prawem cywilnym i aspektem zdolności do czynności prawnych i ich ograniczeniem ale super sie to czytata. I także czekam na twój wpis z rozwiązaniem sytuacji zakupow i zwrotu komiksów Jasia , bo jak się skonczy to wiem ?. Czekam na dalsze posty ?

    17 listopada 2017
    |Odpowiedz
  7. Dociekliwa
    Dociekliwa

    Ciekawy temat! Niby wszystko wiadomo, co dzieciom wolno, ale jednak nie do końca… Czym są te „drobne umowy w życiu codziennym”? Zakup biletu na autobus? Zakup biletu do kina? Czy dziecko w wieku lat np. 11 może samodzielnie decydować o wyjściu po szkole do kina albo o samodzielnym podróżowaniu autobusem? Przecież podróż środkami komunikacji miejskiej to zawarcie umowy przewozu – czy dziecko poniżej 13 r.ż. może w ogóle taką umowę zawrzeć? Mam „na stanie” takiego 11-letniego delikwenta 😉 któremu się wydaje, że już wszystko może. A że jest dociekliwy, to potrzebuję podstawy prawnej 😉 Pozdrawiam i czekam na jeszcze więcej informacji 😉

    12 grudnia 2017
    |Odpowiedz
    • Zakup biletu na autobus jest drobną umową w życiu codziennym. Zakup biletu do kina – tu bym się zastanawiała, bo to i większa kwota i zależy na jaki film, i codziennie się do kina nie chodzi. Post dotyczy rozporządzania pieniędzmi a nie podejmowania decyzji przez dziecko. Dziecko do 13 r. ż wszelkie samodzielne wyjścia powinno konsultować z rodzicem.

      13 grudnia 2017
      |Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Podanie poniższych danych kontaktowych ma charakter dobrowolny. Podając poniższe dane, zgodnie z Polityką Prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.